Znacie to uczucie kiedy zaczyniacie spadać ? Ciągniecie wtedy za sobą wszystkie wspomnienia. Potem znikacie w nicości i rozpadacie sie ma miliony małych kawałeczków. Jest tylko jedna osoba która potrafi je wszystkie złożyć w całość nie myląc się w układaniu. Ale jej nie ma. Zniknęłam wsześniej niż wy. Tak się teraz czuję... O ile potrafię czuć. Wszystko mi się posypało. Życie nie jest już bajką. Nie mam nikogo
***
3 miesiące. 3 miesiące temu kaleczyłam stopy biegnąc do domu. Zamknęłam drzwi. Rzuciłam buty w kąt i pobiegłam na dach. Siedziałam tam 2 dni do póki nie znalazła mnie mama. No właśnie Mama. Mama i Tata zginęli 2 miesiące temu. Jechali do pracy nowiutkim autem. Tata nie potrafił zapanować nad autem na śliskiej drodze. Zginęli na miejscy. Do 18 roku życia opiekę nade mną ma moja ciotka. Przejęła prawa rodzicielskie ,ale pozwoliła mi mieszkać samej w starym domu. Mieszkałam tam sama miesiąc. Miesiąc...Miesiąc temu Jonnie zmarł. Wszystko już było z nim dobrze ,ale kiedy przyjechała po niego policja wyskoczył przez okno z 4 piętra szpitala. Nie miał szans na przeżycie. Od 3 tygodni w moim domu nocowała Hope. Bała się o mnie.. Myślała ,że chcę się zabić. I słusznie. Chciałam i dalej chce ,a dzisiaj mam na to szanse. Hope wyszła do domu pomóc i zostawiła mnie na kilka godzin samą. Idealnie. Podeszłam do szafki z lekami i wyciągnęłam w kolei : 5 tabletek nasennych, 8 przeciwbólowych, 3 na spowolnienie pracy serca. 16 to dokładnie tyle ile miałam lat.. każda za jeden pieprzony i nic nie warty rok mojego życia. Wzięłam je do ust i popiłam zwykłą wodą. Alkohol mi nie smakował nie chciałam sie nim dręczyć w ostatnich godzinach mojego życia. Usłyszałam pukanie do drzwi. Podeszłam szybko próbując się troche ogarnąć po drodze. Otworzyłam ciężkie drzwi i najpierw oślepiło mnie światło słońca ,a dopiero potem zobaczyłam znajomą mi twarz. Lekkie rysy i lśniące blado brązowe tęczówki, pełne usta i mały nos. Liam. Przez pierwszy moment nie mogłam złapać oddechu i prawie upadłam. Dopiero kiedy poczułam jego ręce podtrzymujące moje ciało oprzytomniałam i zaczęłam próbować złapać oddech. Stanęłam już bez jego pomocy. Delikatnie zaczęło mi sie kręcić w głowie co znaczyło ,że tabletki zaczęły działać. Spojrzałam na niego nie obecnym wzrokiem i bez żadnych uczuć zapytałam:
-Liam dlaczego mi to robisz ?
-Rosalie nigdy nie chciałem cie skrzywdzić, Chcę ci pomóc...Z prasy dowiedziałem się co się stało. Powiedz tylko jedno słowo ,a zrobię dla ciebie wszystko. Nie zrobię tylko jednego.
-Czego ?
-Nie odejdę.
Rzuciłam sie w jego ramiona i zaczłęłam płakać. Ale nie krzyczałam ,bo zwyczajnie nie miałam na to siły. Łzy spokojnie leciały mi po policzkach mocząc koszule Liama. Zwinęłam sie w kulkę ,bo zaczął mnie boleć. Znów prawie upadłam tylko jak zwykle Liam zdążył mnie złapać.
-Rosalie co sie dzieje ?! Boże co jest.. Zaniosę cię na kanapę do salonu.
-Liam to nic nie da...Nie potrzebuję odpoczynku - spojrzał na mnie zdziwiony i wziął na ręce. Weszliśmy do salonu. Kiedy Liam chciał już mnie posadzić na kanapie zauważył pudełka po tabletkach. Spojrzał na mnie ze strachem w oczach po czym złapał mnie tylko jedną ręką ,a drugą zwalił wszystkie tabletki na podłogę.
-Rosalie coś ty zrobiła ?! Prosze poczekaj...Nie zamykaj oczu.
-Nie dzwoń i tak już jest na późno - patrzyłam na niego ostatni raz - prosze nie trudź się.
-Rose na nic nie jest na późno. Musisz żyć nie możesz mnie zostawić nie dam rady bez ciebie. Jesteś dla mnie wszystkim rozumiesz ?! Jeżeli ty umrzesz sam sie zabije.
-Liam nie mów tak proszę...-powoli gasłam - Bądź teraz przy mnie. Usłyszałam jego rozmowę. Zadzwonił po pogotowie.
-Rose nie możesz mi tego zrobić. Zostań ze mną - powoli zaamykałam oczy ,a ból brzucha nie dawał mi nawet chwili odpoczynku.
-Liam..
-Tak ?
-Kocham cię.
Zamknęłam oczy.
Jezu *-* Kocham *-*
OdpowiedzUsuńAwww. Świetny blog : o dawaj nexta i zapraszam do mnie :))
OdpowiedzUsuńellienialllove.blogspot.com
napisz coś jeszcze :D
OdpowiedzUsuń