Stanęłam przed drzwiami domu zakłopotana. Nie wiedziałam jak Liam zareaguje na to jak szybko wybiegłam z domu. Delikatnie nacisnęłam na klamkę i starając się nie wydać żadnego dźwięku po cichutku weszłam do domu. Odwiesiłam kurtkę na wieszak i ściągnęłam buty. Weszłam do salonu i na kanapie zobaczyłam Liama oglądającego telewizje. Podeszłam bliżej mebla i szepnęłam cichutki i niepewnie:
-Hej
-O Rosalie wróciłaś ? I jak ? Wszystko z nim w porządku - mówił z przyklejonym uśmiechem.
-Jest cały połamany - posmutniałam- wszystko się okaże w ciągu następnych kilku dni.
-Tak mi przykro- podszedł do mnie i mnie przytulił.
-A ty co robiłeś jak mnie nie było ?
-Oglądałem ,,Władce pierścieni " na DVD. Musisz mi kiedyś pożyczyć kolekcję.
-Nie ma sprawy - zaśmiałam się - jesteś głodny ? Bo ja umieram z głodu.
-No sczerze mówiąc trochę jestem - uśmiechnął się- Może razem coś przyrządzimy ?
-Bardzo chętnie.
Weszliśmy do kuchni i zaczęliśmy się zastanawiać co mamy ugotować. Liczyłam na instynkt kulinarny Liama ,bo moja kuchnia była fatalna. Właściwie wcale jej nie było. Liam zaproponowawał Spaghetti.Śiwtnie po prostu świetnie. Nawet tak prostego dania nie potrafiłam ugotować.
-Liam muszę ci się do czegoś przyznać. Nie potrafię gotować...- zarrumieniłam się ze wstydu.
-Spokojnie nauczę cię - umiechnął się sympatycznie.
Gotowanie sprawiło mi wielką przyjemność. Dobrze się bawiłam pod wodzą Liama. Nie obyło się bez małej bitwy na jedzenie w której nie miałam szans. W końcu usiedliśmy do posiłku który okazał się najsmaczniejszą rzeczą w moim życiu. Długo rozmawialiśmy ,a w końcu zakłopotany Liam zapytał:
-Dlaczego twoje nazwisko to Swanson skoro jesteś Polką ?
-Mój pradziadek ze strony Taty był Anglikiem ,ale wyjechał do Polski za miłością.
-Więc nie jesteś tak do końca Polką ?
-W małym stopniu ,ale nie nie jestem.
-Chciałabyś kiedyś wrócić do Polski ?
-Wiesz...Sama nie wiem. Nie znam tamtejszej kultury ,a językim ledwo się posługuję. Spędziłam tam tylko pierwsze 2 miesiące życia.
-Ale to w końcu twój kraj ! Mogłabyś się tam poczuć jak w domu. - kontynuował - nie ciekawiło cię nigdy jak tam jest ?
-Często o tym myślę - zdziwiłam się na ten jego upór - A czemu pytasz ?
-Bo to musiało by być niezwykłe wrócić do kraju ,który jest w 100% twój ,a mimo to go nie znasz.
-Jakby tak na to patrzeć.....-zaciekawiło mnie to- to w sumie całkiem...niezwykłe.
Uśmiechnął się deliktnie. Jak tylko zjedliśmy postanowiliśmy wszystko razem posprzątać. Kilkukrotnie jeszcze poruszyliśmy temat Jonniego ,bo najwidoczniej Liama zainteresował jego stan zdrowia. Ciekawiło go co dokładnie stało się mojemy ex-chłopakowi i dlaczego do tego doszło. Zaproponował nawet ,że jeżeli będę chciała podwiezie mnie jutro do szpitala. Oczywiście zgodziłam się ,ale coś mnie niepokoiło. Od kiedy Liama tak ciekawił Jonnie ? Przecież po tym co usłyszał szczerze go znienawidził i nie chciał go już więcej widzieć. Pytał o wiele rzeczy ,ale... tak ! Teraz zauważyłam. Pytał głównie o to o czym rozmawiliśmy i co czułam widząc go takiego. Kiedy powiedziałm mu ,że znów się przyjaźnimy jego szczere zainteresowanie tematem zaczęła trawić pputska. Widać to było w jego oczach kiedy traci zainteresowanie i zaczyna robić się smutny ,albo czasem choć rzadko zirytowany. Troche martwiło mnie to ,że widzi w Jonni'm konkurekcje. W pewnym momencie poczułam się trochę jak rzecz, taka marionetka do zabawy. Chciał mnie zatrzymać dla siebie ? Miałam nadzieje ,że tylko panikuję przez emocje dzisiejszego dnia ,ale nie mogłam się pozbyć wrażenia ,że Liam coś przedemną ukrywa. Nic poważnego ,ale coś napewno. Coś co całkiem dotyczyło mnie...No nie wiem może jakieś uczucie ? Nie mówię ,że miłość choć już raz powiedział ,że mnie kocha ,ale potem wytłumaczył ,że to był taki odruch...Eh Rosalie skup się ! Co on może mieć na myśli ? Móje rozmyślania przerwał dźwięk SMS-a...od Liama ! Kiedy do cholery on wyszedł ?! A no tak...2 godziny temu.
Liam: Mam Ci coś ważnego do powiedzenia....Możemy się jutro spotkać?
Ja: Jasne :) A o której ?
Liam: No nie wiem... Może być 10:00 ?
Ja: Jasne :)
Liam: Dziękuje... Do zobaczenia ;)
Co tak ważnego Liam chce mi powiedzieć z samego rana ? Czy może jutro dostanę odpowiedź na moje wcześniejsze przemyślenia ? Usłyszałam kolejny sygnał mówiąc o tym ,że dostałam wiadomość tyle ,że tym razem od Hope.
Hope: Rose ! Musimy się jutro spotkać. Najlepiej o 10.00 i nie przymjuję odmowy ! Kocham cię ;3
No tak....Cholera.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz