niedziela, 8 grudnia 2013

Rozdział 6

Zamknęłam drzwi przed nosem mężczyzn trzaskając głośno. Pobiegłam szybko do salonu wzięłam w rękę portfel i telefon, po czym wbiegłam do przedpokoju szukając odpowiedniej kurtki. Nie zwróciłam uwagi na Liam'a który patrzył się na mnie ze zdziwieniem i smutkiem wymalowanymi na twarzy. Odwróciłam się do niego popatrzyłam w jego piękne tęczówki i powiedziałam:
-Liam.. Nie rozumiesz. On przez długą część mojego życia był dla mnie kims ważnym ,a teraz mnie potrzebuje - nie wiedziałam czy zrozumie.
-Ja po prostu myśłałem ,że... Nie ważne biegnij - uśmiechnął się najszczerzej jak potrafił.
-Czy kiedy tu wróce będziesz tu jeszcze ?
-Jasne poczekam tak długo jak będzie trzeba.
Podeszłam do niego, cmoknęłam w policzek. Przytulił mnie i po dłuższej chwili puścił. Podeszłam szybko do drzwi otworzyłam je i ostatni raz spojrzałam na chłopaka który uśmiechał się serdecznie. Zamknęłam drzwi

***

Mijałam kolejne sale szpitala w zawrotnym tępie, nie mogąc ustać w miejscu by poekac na jaką kolwiek informacje o stanie zdrowia mojego byłego chłopaka. Z tego co zrozumiałam z tłumaczeń  pelęgniarki w którą stronę mam iść domyśliłam się ,że muszę dojść w końcu do jakiegoś punktu. Sala 201,2012,203,... Ale gdzie do cholery jest 216 ? W końcu doszłam do drzwi na korytarz pacjętów Intensywnej terapii. Czyli Jonnie leżał na OJOM'ie przez co coraz bardziej się niepokoiłam. 214,15 Tak w kończu są 216 ! Weszłam szybko do Sali. Na łóżku leżał chłopak który wyglądał jakby był złamny na pół. Ten widok zapamiętam do końca życia - widok Jonniego wygiętego w pół całego w gipsie z rurkami i kablami popodłączanymi do każdej części ciałam tak przecież młodego chłopaka. Podeszłam pooli do łóżka złapałam chłopaka za rękę i przysiadłam na skraju mebla. Nie mogłam pochamować łez cisnących mi się do powiek i już po krótkiej chwili zaczęłam płakać jak małe dziecko.
-Jonnie ? - wybełkotałam - Śpisz?
-Nie tylko oglądam powieki od środka - Uśmiechnęłam się na ten powrót starego Jonniego.
-Czyli jak zwykle ?
-Tak .. Normalka. Plecy mnie swędzą ,a nie mogę się nawet ruszyć - starał się podtrzymać atmosferę.
-Jonnie bez pieprzenia.. Co się stało ? - zapytałam zasmucona.
-To długa historia.. Policja mnie goniła. Nie zauważyłem auta.. Tyle pamiętam- szeptał smutno.
-Jonnie dlaczego uciekałeś ? - pytałam - Wiesz jak się o ciebie martwiłam ?
-Rose to teraz nie ważne. Chcę cię za wszystko przeprosić - zaczął - Przpraszam za to ,że przeze mnie płakałaś, przepraszam ,że musiałaś to wszystko przechodzić, Przepraszam ,że to wszystko zaprzepaściłem... Przepraszam ,że tak źle traktowałem kobietę która na to niczym nie zasłużyła. Przepraszam za to jakim byłem tępym frajerem. Niczego tak nie żałuję jak tego co ci zrobiłem. Przepraszam...
-Jonnie.. Przyjmuję twoje przeprosimy i jak najbardziej ci wybaczam - uśmiechnęłam się - zobaczysz kiedyś na starość jak spotkamy się na spacerze z gromadką wnuków będziemy się śmiać z tej sytuacji.
-I ty i ja wiemy ,że nie dożyję spokojnej starości - zawsze posiadał dar czytania w myślach - Wiesz ,że jesteś cudowna ? Zawsze mnie pocieszałaś i zawsze ci to wychodziło.
Jonnie ostatecznie doprowadził mnie do wybuchu płaczu>
-Ej Skarbie ogarnij sie proszę - chciał mnie rozbawić - makijaż ci się rozmarze.
-Dobrze wiesz idioto ,że nie jestem pomalowana.
Oboje się zaśmialiśmy.
-Czyli rozumiem ,że dalej jesteśmy przyjaciółmi - zapytał z Uśmiechem.
-Żartujesz ? Chłopie jesteś moim BFF - roześmiałam się a Jonnie mi zawtórował.
-Hmm.. Będziesz mi przynosić do szpitala ciepły rosołek i karmić mnie jak małe dziecko ?
-Hej hej Nie rozpędzaj się  - śmiałam się - warunki jeszcze nie były ustalone.
-A więc głodówka - powiedział - Znowu.
Nie mogłam powstrzymać się od śmiechu. Brakowało mi takiego Jonniego. Przytuliłam jego głowę i zaczęłam kolejną rozmowę. Po jakichś 30 minutach postanowiłam iść do domu. Właściwie nie sama z pomieszczenia wyprosiła mnie grzecznie pielęgniarka. Na odchodnę Jonnie krzyknął do mnie ,,Hej Bejbe... Niech on się tobą zajmie". Nie rozumiałam skąd on to wie. Wyszłam ze szpitala przepełniona nadzieją ,że wszystko jeszcze zdąży się ułożyć. Miałam nadzieję ,że Jonnie wyjdzie z tego i będziemy przyjaciółmi. Wrcałam do domu z uśmiechem na twarzy zupełnie nie świadoma życia i szczęśliwa bo odzyskałam ważną dla mnie osobę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz