Ten wpis dedykuje moim kochanym przyjaciołom. Dominikowi, Juli, Paulinie, Patrycji, Wioli i Weronice <3
Oddech. Kolejne 10 sekund. Oddech. Stoję pod drzwiami szkoły. Wystarczy ,że przekroczę próg szkoły i moje życie towarzyskie legnie w gruzach. Super. Oddech. Weszłam do budynku i od razu zauważyłam ,że wzrok 3/4 szkoły jest skierowany na mnie. W tłumie gapiów zauważyłam drobną sylwetkę lecącą z prędkością dźwięku w moim kierunku. Nie miałam żadnych wątpliwości - to była wkurzona Hope. Złapała mnie za rękę i mocno pociągnęła w kierunku naszych szafek.
-Coś ty do cholery zrobiła ?- Powiedziała cicho
-Zerwałam z Jonni'm - powiedziałam spokojnie.
-Jak to ? Dlaczego ? Do cholery wiesz co teraz będzie ?
-Hope widziałam jak obmacywał się z jakąś dziwką. - miałam łzy w oczach myśląc o tym co się stało.
-Cała szkoła zna inną wersję ... - odparła zdziwiona.
-Inną wersję ? Jaką inną wersję ?!
-Że to ty obmacywałaś się z jakimś kolesiem a kiedy Jonnie chciał to wyjaśnić tamten go pobił - miała grymas na twarzy.
-Dobra Hope - poddałam się - już czas żebyś poznała prawdę.
Opowiedziałam jej o spotkaniu z Liam'em i o tym jak na mnie działa. Mówiłam o moich uczuciach i o tym co zrobił na imprezie Jonnie'mu. Opowiedziałam jak chciał mnie pocałować i z każdym słowem i wspomnieniem żałowałam ,że nie pozwoliłam mu tego zrobić. Kiedy już skończyłam mówić zauważyłam ,że Hope ma dziwny uśmiech na twarzy.
-Jeju jakie to romantyczne ! - chyba nie potrafiła tego zdusić w sobie - Muszę go poznać. Jest przystojny? Kolor oczu i włosów ? Ma...
-Hope ! Spokojnie ok ? - śmiałam się z jej obsesji na punkcie mojego życia miłosnego.
-Przepraszam. Spróbuję się opanować.
Cały dzień zleciał mi na prawdę powoli. Ciągle myślałam o Liam'ie ,bo mieliśmy spotkać się na wieczór. Cały czas słyszałam wyzwiska. Nikt z moich ,,przyjaciół" nawet nie popatrzył się na mnie. Jasne spodziewałam się tego. W końcu ostatni dzwonek teraz tylko dostać się do szatni. Nie mogłam się doczekać wyjścia ze szkoły, cały dzień słyszałam obelgi i widziałam krzywe spojrzenia.Nareszcie weszłam do szatni. Gdy tylko otworzyłam szafkę wyleciała z niej sterta karteczek. Dobra, przyznaję tego się nie spodziewałam. Otworzyłam jedną z nich ,,Potnę cię suko" i drugą ,,Obyś umarła" i trzecią ,,Ty szmato". Milutko. Łzy poleciały mi ciurkiem po policzku. Szybko założyłam buty bluzę i wybiegłam z budynku. Wiem już ,że jutro nie pójdę do szkoły, nie mam po co tam wracać. Weszłam do domu i szybko przebrałam sie w http://www.faslook.pl/collection/swag-57/ ten zestaw. Pomalowałam rzęsy i wybiegłam z domu. W drodze do umówionego miejsca spotkania dużo myślałam na temat poprzedniego wieczoru. Tyle się wtedy wydarzyło, nie kontaktowałam wtedy na tyle by racjonalnie analizować całą sytuację ,ale teraz mam nadzieje ,że Liam wytłumaczy mi to ,że chciał mnie pocałować. Na prawdę żałuję ,że mu na to nie pozwoliłam bo nie mam na tyle odwagi by go pocałować. Mieliśmy spotkać się w miejscu gdzie się poznaliśmy. Miałam nadzieję ,że nic nam nie przeszkodzi kiedy będziemy rozmawiać. Jonnie'go nie było dzisiaj w szkole. Cieszyłam sie z tego powodu bo przynajmniej miałam spokój. Pewnie kiedy już wróci to zrobi to z prawnikami albo coś. Było go na to stać, za dobrze go znałam by sądzić inaczej. Z odległości jakichś 20 metrów zauważyłam znaną mi sylwetkę. A więc jest tam, w duszy skakałam z radości. Postanowiłam się dzisiaj opanować i nie dać po sobie poznać ,że słabnę nawet kiedy na niego patrzę. Kiedy do przejścia pozostało mi jakieś 5 metrów zaczęłam biec. Rzuciałm się na szyje chłopaka i mocno przytuliłam. Odwzajemnił uścisk i z łatwością mnie podniósł. Byłam pod wrażeniem jego siły. Kiedy już mnie póścił zauważyłam ogromny uśmiech malujący się na jego twarzy. Na sam ten widok zrobiło mi się cieplej na sercu.
-Skąd ta radość ? - zapytał rozbawiony - Czyżby w szkole nie było tak źle ?
Na wspomnienie szkoły nagle strasznie posmutniałam.
-A więc jednak było tak źle co ? - zapytał wyraźnie zmartwiony.
-Lepiej nie pytaj - powiedziałam smutno - a ty czemu jesteś taki szczęśliwy ?
-Bo widzę ciebie - szepnął mi na ucho.
-Mi też miło cię znów widzieć - zarumieniłam się jak na zawołanie.
-Może się przejdziemy ?
-Jasne.
Szliśmy wtuleni w siebie rozmawiając i śmiejąc się. Mówiliśmy o tym co stało się wczoraj i o tym jak się poznaliśmy. Liam opowiedział mi o swoim dzieciństwie. Dowiedziałam się ,że jego mama zmarła na raka kiedy on miał 4 lata. Był wychowywany przez ojca i starszą siostrę. Do Lockslay przeprowadził się 4 lata temu kiedy jego ojciec ponownie się ożenił. Mieszka ze starszą siostrą i młodszym braciszkiem który ma 5 miesięcy. Sam Liam ma 17 lat a jego siostra 23. Liam jest bardzo zżyty z rodziną i zawsze stara się pomóc ojcu i w pracy i w domu. Opowiadał o swoim dzieciństwie w Londynie. Wiele razy się śmiałam kiedy opowiadał o tym jak uczył się jeździć na deskorolce. Nim zdążyłam opowiedzieć całą swoją historię było już ciemno więc Liam postanowił odprowadzić mnie do samego domu, w którym rodziców nadal nie było. Kiedy byliśmy już jakieś 200 metrów od domu zauważyłam Hope biegnącą w naszym kierunku. Kiedy już była przy nas zatrzymała się popatrzyła chwilę na Liam'a ,a potem złapał mnie za rękę. Patrzyła mi się głęboko w oczy i wypaliła:
-Rosalie nie uwierzysz - dyszała ciężko - Jonnie'go ściga policja.
niedziela, 24 listopada 2013
piątek, 22 listopada 2013
Rozdział 3
Stałam wpatrzona w tych dwoje jak obrazek. Łzy leciały mi ciurkiem po policzkach. Cały czas czułam na sobie wzrok Liam'a. Wyswobodziłam się z jego objęć i powoli podeszłam do całującej się pary. Chrząknęłam znacząco. Jonnie odwrócił się do mnie z zaskoczeniem wymalowanym na twarzy. Uśmiechnęłam się szorstko i wymierzyłam mu siarczystego policzka. Wrzasnął z bólu.
-Co ty robisz suko ?! - Widziałam ,że ma łzy w oczach.
-Nie będziesz już mną pomiatał. Z nami koniec - Wrzasnęłam ciągle płacząc.
- Tylko spróbuj ode mnie odejść ! -śmiał się przez łzy- Pozałujesz rozumiesz ? Pożałujesz. Jesteś moją własnością beze mnie była byś nikim.
Ty razem nie musiałam reagować. Usłyszałam mocne i głośne uderzenie. Po chwili huk. To był Jonnie lecący na ziemię. Spojrzałam na Liam'a miał świetliki w oczach i patrzył z pogardą na Jonnie'go. Jego uderzenie musiało być chyba 100 razy mocniejsze od mojego. Jonnie leżał na podłodze krwawiąc z nosa i z wargi.,,Piękny widok" przemknęło mi przez myśl. Dopiero po kilku sekundach ocknęłam się i zorientowałam ,że jeśli Jonnie zobaczy twarz Liam'a to będzie miał duże problemy. Pociągnęłam chłopaka za ręke by jak najszybciej wyjśc z klubu. Słyszałam głośne chlipanie Jonniego.
-Z nami koniec rozumiesz !? -wyraźnie płakał- Dziwka !
Liam chciał się odwrócić i podejść do niego jeszcze raz ,ale z całej siły szarpnęłam go za rękę.
Wyszliśmy przed klub, popatrzyłam się smutno w ścianę.
-Rosalie powinienem wrócić i dać mu nauczkę - syczał smutno przez zaciśnięte zęby - O co mu chodziło z ty ,że bez niego nie byłabyś nikim ?
-Kiedyś... na prawdę go kochałam. Byłam z nim szczęśliwa. Potem gdy jego ojciec zaczął wygrywać jakieś przetargi. Zaczął dbać tylko o siebie... Zaczął mnie wyzywac i poniżać uważał się za lepszego. Przyzwyczaiłam się do niego. Potem weszliśmy razem do technikum. Miał tam jakichś znajomych. Przedstawił mnie im ,a reszte już znasz - cały czas płakałam
-I co teraz ? - zapytał ze smutkiem - Jeżeli jest taki lubiany.To przecież w szkole cię wykończą... Przepisz się do mojej.
-Liam nie mogę to jedyna szkoła astronomiczna w całym Lockslay.... - wciąż płakałam
Chłopak podszedł do mnie, objął i przytulił z całych sił. Był moim jedynym prawdziwym przyjacielem - chłopakiem. Wciąż myśliałam co powiedzieć Hope. Wiem ,że będzie zawiedziona bo Jonnie miał poznać ją z chłopakiem w którym od dawna się podkochiwała. Cholera to wszystko było takie skomplikowane.
-Liam... Ja Dziękuje ci - szepnęłam mu na ucho
-Możesz na mnie liczyć - powiedział patrząc mi w oczy.
Topiłam się pod jego spojrzeniem miałam znów upaść ,ale i tym razem mnie trzymał. To mogłoby trwać wiecznie. Czułam na sobie jego oddech, wplotłam rękę w jego rękę. Słyszałam bicie jego serca ,a ona patrzył sie na mnie z troską. Znów zapomniałam jak się oddycha. Cały czas mnie trzymał.
-Przy mnie nie upadniesz - uśmiechnął się lekko - nigdy.
Nachylił się nade mną i spojrzał mi prosto w oczy. Jego usta były coraz bliżej moich. Delikatnie odchyliłam głowę. Uff... Mało brakowało a by mnie pocałował. Nie byłam na to gotowa. Nie teraz. Poza tym jutro i tak wrócę do rzeczywisstości. Tylko w tej nikt nie będzie chciał iść ze mną na spacer po parku szkolnym. Jutro każdy będzie mną pomiatał. Jetem tego pewna.
-Przepraszam - usłyszałam przyciszony szept.
-Nie masz za co mnie przepraszać - powiedziałam
Wtuliłam się w jego ramiona. Dopiero teraz poczułam chłód tej nocy. Liam zauważył ,że drżę z zimna. Szybko zdjął swój płaszcz i podał go mnie. Założył mi go na ramiona. Patrzyłam na niego z zachwytem. Już wiedziałam ,że to on jest moim światem. Bezpiecznym gruntem ,który trzyma mnie na ziemi. On jest moim powietrzem i narkotykiem. Ja jestem tu tylko dla niego. Przyjaciela.
-Coś nie tak ? - Zauważył ,że mu się przypatruje.
-Nie... Nigdy nie było lepiej.
-Co ty robisz suko ?! - Widziałam ,że ma łzy w oczach.
-Nie będziesz już mną pomiatał. Z nami koniec - Wrzasnęłam ciągle płacząc.
- Tylko spróbuj ode mnie odejść ! -śmiał się przez łzy- Pozałujesz rozumiesz ? Pożałujesz. Jesteś moją własnością beze mnie była byś nikim.
Ty razem nie musiałam reagować. Usłyszałam mocne i głośne uderzenie. Po chwili huk. To był Jonnie lecący na ziemię. Spojrzałam na Liam'a miał świetliki w oczach i patrzył z pogardą na Jonnie'go. Jego uderzenie musiało być chyba 100 razy mocniejsze od mojego. Jonnie leżał na podłodze krwawiąc z nosa i z wargi.,,Piękny widok" przemknęło mi przez myśl. Dopiero po kilku sekundach ocknęłam się i zorientowałam ,że jeśli Jonnie zobaczy twarz Liam'a to będzie miał duże problemy. Pociągnęłam chłopaka za ręke by jak najszybciej wyjśc z klubu. Słyszałam głośne chlipanie Jonniego.
-Z nami koniec rozumiesz !? -wyraźnie płakał- Dziwka !
Liam chciał się odwrócić i podejść do niego jeszcze raz ,ale z całej siły szarpnęłam go za rękę.
Wyszliśmy przed klub, popatrzyłam się smutno w ścianę.
-Rosalie powinienem wrócić i dać mu nauczkę - syczał smutno przez zaciśnięte zęby - O co mu chodziło z ty ,że bez niego nie byłabyś nikim ?
-Kiedyś... na prawdę go kochałam. Byłam z nim szczęśliwa. Potem gdy jego ojciec zaczął wygrywać jakieś przetargi. Zaczął dbać tylko o siebie... Zaczął mnie wyzywac i poniżać uważał się za lepszego. Przyzwyczaiłam się do niego. Potem weszliśmy razem do technikum. Miał tam jakichś znajomych. Przedstawił mnie im ,a reszte już znasz - cały czas płakałam
-I co teraz ? - zapytał ze smutkiem - Jeżeli jest taki lubiany.To przecież w szkole cię wykończą... Przepisz się do mojej.
-Liam nie mogę to jedyna szkoła astronomiczna w całym Lockslay.... - wciąż płakałam
Chłopak podszedł do mnie, objął i przytulił z całych sił. Był moim jedynym prawdziwym przyjacielem - chłopakiem. Wciąż myśliałam co powiedzieć Hope. Wiem ,że będzie zawiedziona bo Jonnie miał poznać ją z chłopakiem w którym od dawna się podkochiwała. Cholera to wszystko było takie skomplikowane.
-Liam... Ja Dziękuje ci - szepnęłam mu na ucho
-Możesz na mnie liczyć - powiedział patrząc mi w oczy.
Topiłam się pod jego spojrzeniem miałam znów upaść ,ale i tym razem mnie trzymał. To mogłoby trwać wiecznie. Czułam na sobie jego oddech, wplotłam rękę w jego rękę. Słyszałam bicie jego serca ,a ona patrzył sie na mnie z troską. Znów zapomniałam jak się oddycha. Cały czas mnie trzymał.
-Przy mnie nie upadniesz - uśmiechnął się lekko - nigdy.
Nachylił się nade mną i spojrzał mi prosto w oczy. Jego usta były coraz bliżej moich. Delikatnie odchyliłam głowę. Uff... Mało brakowało a by mnie pocałował. Nie byłam na to gotowa. Nie teraz. Poza tym jutro i tak wrócę do rzeczywisstości. Tylko w tej nikt nie będzie chciał iść ze mną na spacer po parku szkolnym. Jutro każdy będzie mną pomiatał. Jetem tego pewna.
-Przepraszam - usłyszałam przyciszony szept.
-Nie masz za co mnie przepraszać - powiedziałam
Wtuliłam się w jego ramiona. Dopiero teraz poczułam chłód tej nocy. Liam zauważył ,że drżę z zimna. Szybko zdjął swój płaszcz i podał go mnie. Założył mi go na ramiona. Patrzyłam na niego z zachwytem. Już wiedziałam ,że to on jest moim światem. Bezpiecznym gruntem ,który trzyma mnie na ziemi. On jest moim powietrzem i narkotykiem. Ja jestem tu tylko dla niego. Przyjaciela.
-Coś nie tak ? - Zauważył ,że mu się przypatruje.
-Nie... Nigdy nie było lepiej.
czwartek, 21 listopada 2013
Rozdział 2
Patrzyłam na niego oniemiała.Jego oczy uśmiechały się zadziornie a usta delikatnie poruszały się. Wyglądał jakby nie miał nad tym kontroli. Podszedł do mnie nie odrywając wzroku. Czułam jak nogi odrywały mi się od podłoża. Był coraz bliżej mnie ,a ja nie mogłam wydać z siebie rzadnego dźwięku. Słyszałam jego oddech i bicie serca. Moje tęto mieszało się z jego co tworzyło jakby komedię. Poleciałam do przodu nie mogąc się dłużej utrzymac na nogach. Złapał mnie i zaśmiał się cicho.
-Mówiłem ,że mnie znajdziesz.
-Ja...Przepraszam- Nic więcej nie mogłam z siebie wydusić.
-Nie masz za co przpraszać - Powiedział łagodnie.- Wiedziałem ,że to ,że tu jestem cię zdziwi ,ale nie przpuszczałem ,że zwali cię z nóg.
-Wiesz.. Ja też nie. - Tym razem ja się zaśmiałam - Powiesz mi jak masz na imię ?
-Panie mają pierwszeństwo - Myślałam ,że mnie wykończy.
-Rosalie - Patrzyłam w jego brązowe tęczówki.
-Miło mi cię poznać Rosalie - zaczął- Jestem Liam.
- Mi również.. Liam'ie.
2 dni później...
-Rosie - Cholera co za kretyn mówiłam ,żeby mnie nie szukał - Mówię coś do ciebie. Stój ! Głucha jesteś ? Stój !!
-Jonnie - krzyczałam- Mam cię dość. Czego ty znowu chcesz ?
-Jak ty się do mnie zwracasz ? Nie zapominaj ,że to dzięki mnie jesteś tym kim jesteś.
-Mów lepiej czego chcesz Idioto - zaraz chyba mu przywale.
-Idziemy dzisiaj na dyskoteke. Masz - powiedział rzucając mi 100 funtów- idz kup sobie coś ładnego.
-Nie traktuj mnie jak rzeczy- powiedziałam - o której mam być gotowa ?
-O 19 i ani minuty dłużej - krzyknął na odchodne.
-Jasne... Będę - Nie mogłam już tego znosić. Cały czas myślałam o Liam'ie. Nie mieliśmy wielu tematów do rozmowy ,ale mimo to rozmawiało mi się z nim genialnie. Za każdym jego słowem przechodziły mnie ciarki.A tymczasem Jonnie cały czas kazał mi coś robić. Przezywał mnie i poniżał. Płakałam przez niego każdej nocy. Ale teraz nie miałam się tym zajmować. Założyłam http://www.faslook.pl/collection/randeczkaa/ ten zestaw i pomaszerowałam zrobić makijaż. Włosy rozpuściłam i zalokowałm. Punktualnie o 19 usłyszałam dzwonek do drzwi. Cholera jak zawsze.Pobiegłam po schodach otworzyć. Przywitał mnie jakże milutki tekst mojego wspaniałego chłopaka.
-No nareszcie jakoś wyglądasz - szepnął oschle - Zakładaj buciki i jedziemy.
-Daj mi jeszczę minutę muszę je przynieść z góry - popatrzył na mnie krzywo.
-No dobra masz minutę.
Jazda limuzyną strasznie mi się dłużyła. Wolałabym jechać zwykłą taksówką. Po jakichś 40 minutach byliśmy na miejscu. ,,Cholerne korki" pomyślałam. Gdy weszłam do klubu powiedziałam jedno wielkie WOW. Genialny wystrój, duży parkiet, marzenie. Czyżby Lockslay mogło by miec tak wspaniały klub ?
-Idę do baru po drinki -powiedziałam
-Jasne - odpowiedział wogóle nie zainteresowany całą sytuacją Jonnie.
Gdy podeszłam do baru usłyszam cichy głos.
-Teraz chyba mnie zwali z nóg- Znałam ten głos.
-Liam ? Co ty tu robisz ? - W duszy wszystko we mnie krzyczało i piszczało.
-Imprezuję ze znajomymi... A ty ? Jesteś tu sama ? - powiedział jakby z nadzieją.
-Nie... Jestem z chłopakiem - odparłam smutno.
-A no tak.. Twój chłopak Jonnie. - Nagle spoważniał.
Nie wiedziałam co mam zrobić, z jednej strony chciałam go uściskać i powiedzieć jak bardzo za nim tęskniłam ,a z drugiej mimo wszystko byłam z Jonnie'm.
-Zatańczysz ? - Zapytał z wyraźną nadzieją w głosie.
-Z tobą ? Zawsze - Usmiechnęłam się.
Weszliśmy na parkiet przetańczylismy chyba 3 szybkie piosenki. Nie piliśmy i bez tego dobrzę się bawiłam. D-J puścił jakiś wolny kawałek. Nie pozostało mi nic innego jak wtulić się w Chłopaka i zatańczyć najlepiej jak umiem. Liam przytulił mnie mocno.
-Tęskniłem - dodał cichutko,
Nie odpowiedziałam patrzyłam sie w jeden punkt ze łzami w oczach.
-Rosalie..? -Zapytał niepewnie - czy coś jest nietak ?
Patrzyłam się na wysokiego chłopaka z niską drobną skąpo ubraną dziewczyną. Całowali się i obmacywali.
-Kto to Rosalie ? -Spytał Liam.
-Mój chłopak.- Wypuściłam łzy z powiek
-Mówiłem ,że mnie znajdziesz.
-Ja...Przepraszam- Nic więcej nie mogłam z siebie wydusić.
-Nie masz za co przpraszać - Powiedział łagodnie.- Wiedziałem ,że to ,że tu jestem cię zdziwi ,ale nie przpuszczałem ,że zwali cię z nóg.
-Wiesz.. Ja też nie. - Tym razem ja się zaśmiałam - Powiesz mi jak masz na imię ?
-Panie mają pierwszeństwo - Myślałam ,że mnie wykończy.
-Rosalie - Patrzyłam w jego brązowe tęczówki.
-Miło mi cię poznać Rosalie - zaczął- Jestem Liam.
- Mi również.. Liam'ie.
2 dni później...
-Rosie - Cholera co za kretyn mówiłam ,żeby mnie nie szukał - Mówię coś do ciebie. Stój ! Głucha jesteś ? Stój !!
-Jonnie - krzyczałam- Mam cię dość. Czego ty znowu chcesz ?
-Jak ty się do mnie zwracasz ? Nie zapominaj ,że to dzięki mnie jesteś tym kim jesteś.
-Mów lepiej czego chcesz Idioto - zaraz chyba mu przywale.
-Idziemy dzisiaj na dyskoteke. Masz - powiedział rzucając mi 100 funtów- idz kup sobie coś ładnego.
-Nie traktuj mnie jak rzeczy- powiedziałam - o której mam być gotowa ?
-O 19 i ani minuty dłużej - krzyknął na odchodne.
-Jasne... Będę - Nie mogłam już tego znosić. Cały czas myślałam o Liam'ie. Nie mieliśmy wielu tematów do rozmowy ,ale mimo to rozmawiało mi się z nim genialnie. Za każdym jego słowem przechodziły mnie ciarki.A tymczasem Jonnie cały czas kazał mi coś robić. Przezywał mnie i poniżał. Płakałam przez niego każdej nocy. Ale teraz nie miałam się tym zajmować. Założyłam http://www.faslook.pl/collection/randeczkaa/ ten zestaw i pomaszerowałam zrobić makijaż. Włosy rozpuściłam i zalokowałm. Punktualnie o 19 usłyszałam dzwonek do drzwi. Cholera jak zawsze.Pobiegłam po schodach otworzyć. Przywitał mnie jakże milutki tekst mojego wspaniałego chłopaka.
-No nareszcie jakoś wyglądasz - szepnął oschle - Zakładaj buciki i jedziemy.
-Daj mi jeszczę minutę muszę je przynieść z góry - popatrzył na mnie krzywo.
-No dobra masz minutę.
Jazda limuzyną strasznie mi się dłużyła. Wolałabym jechać zwykłą taksówką. Po jakichś 40 minutach byliśmy na miejscu. ,,Cholerne korki" pomyślałam. Gdy weszłam do klubu powiedziałam jedno wielkie WOW. Genialny wystrój, duży parkiet, marzenie. Czyżby Lockslay mogło by miec tak wspaniały klub ?
-Idę do baru po drinki -powiedziałam
-Jasne - odpowiedział wogóle nie zainteresowany całą sytuacją Jonnie.
Gdy podeszłam do baru usłyszam cichy głos.
-Teraz chyba mnie zwali z nóg- Znałam ten głos.
-Liam ? Co ty tu robisz ? - W duszy wszystko we mnie krzyczało i piszczało.
-Imprezuję ze znajomymi... A ty ? Jesteś tu sama ? - powiedział jakby z nadzieją.
-Nie... Jestem z chłopakiem - odparłam smutno.
-A no tak.. Twój chłopak Jonnie. - Nagle spoważniał.
Nie wiedziałam co mam zrobić, z jednej strony chciałam go uściskać i powiedzieć jak bardzo za nim tęskniłam ,a z drugiej mimo wszystko byłam z Jonnie'm.
-Zatańczysz ? - Zapytał z wyraźną nadzieją w głosie.
-Z tobą ? Zawsze - Usmiechnęłam się.
Weszliśmy na parkiet przetańczylismy chyba 3 szybkie piosenki. Nie piliśmy i bez tego dobrzę się bawiłam. D-J puścił jakiś wolny kawałek. Nie pozostało mi nic innego jak wtulić się w Chłopaka i zatańczyć najlepiej jak umiem. Liam przytulił mnie mocno.
-Tęskniłem - dodał cichutko,
Nie odpowiedziałam patrzyłam sie w jeden punkt ze łzami w oczach.
-Rosalie..? -Zapytał niepewnie - czy coś jest nietak ?
Patrzyłam się na wysokiego chłopaka z niską drobną skąpo ubraną dziewczyną. Całowali się i obmacywali.
-Kto to Rosalie ? -Spytał Liam.
-Mój chłopak.- Wypuściłam łzy z powiek
Rozdział 1 !!
Obudziły mnie lekkie promienie słońca. Delikatnie otworzyłam oczy. To był błąd, zamknęłam je jak najszybciej. Nie mogłam przestać myśleć o tym co stało się wczoraj.... Jego oczy, uśmiech - Czułam się zahipnotyzowana. Musiałam się w końcu ocknąć. Ale zacznijmy od początku, mam na imię Rosalie. Mam 16 lat i chodzę do najgorszego technikum do jakiego mogłam trafić. Zacytuje pewną osobę ,,Tu słabi szans nie mają". To co ,że większość ma mnie za tą ,,lepszą" wcale się tak nie czuje. Chcę przyjaźnić się z każdym, nie pozwala mi na to moja popularność. Obracam się w kręgach tych bogatych, popularnych i ładnych. Dlaczego to proste. Mój chłopak - Jonnie syn najbogatszego człowieka w mieście. Pieprzony prezesik z głupawym uśmieszkiem na twarzy. Kiedyś może go kochałam ,ale to już nie jest to co wtedy. Teraz jestem z nim tylko z przyzwyczajenia... Jeżeli odejdę to uwierzcie ,że nie będę miała lekko w szkole. Na pewno zostanie przy mnie moja kochana przyjaciółka - Hope.Jest dla mnie jak siostra. Tylko czasem mówi za dużo. Można się do tego szybko przyzwyczaić. Co do mnie ? Pochodzę z małego miasteczka na południu Polski. Tak pochodze z Polski ,ale całe życie spędziłam w Lockslay. Dosyć dużym mieście W UK. Było to prawie pogranicze Walii. Urocza mieścinka z ogromną liczbą nastolatków. Jak to wskazuje - Dużo szkół. Moja należała do tych lepszych. Mój kierunek ? Astronomia - zawsze mnie to pasjonowało, lubiłam patrzeć w niebo i zastanawiałam się co jest dalej. Mój chłopak ? - On tu jest z rozkazu ojca, jeżeli nie będzie chodzić tu podobno mają go wydziedziczyc.... Ponownie otworzyłam oczy. Tym razem światło nie było takie jasne ,ale i tak na chwile mnie oślepiło. Popatrzyłam na pusty pokuj.. Przecież ! Nie ma rodziców. To znaczy... Cholera a miało być tak różowo. Pewnie wpadną do mnie na wieczór i znowu rozwalą mi chate. Potem będę znowu sprzątać. W towarzystwie Hope oczywiście. No trzeba wstać. Po jakichś 40 minutach wyłam w pełni gotowa. Założyłam białą lekko przylegającą sukienkę do kolan różowo - beżowe szpilki. Włosy upięłam w luźnego koka. Byłam gotowa do wyjścia. Musiałam jak najszybciej dotrzeć w miejsce gdzie spotkałam tego chłopaka. Miał na sobie bluzę z kapturem czarne dość luźne rurki i oczy mu lśniły... Zapamiętałam tak dużo szczegółów jego twarzy ,ale nie mogłam jej odtworzyć w pamięci. Do przejścia zostały mi jecze jakieś 400 metry. Wczoraj byłam załamana. Okazało się ,że moi rodzice chcą się rozwieść więc postanowiłam iść spokojnie popłakac w samotności. Stał tam wysoki jasnowłosy chłopak z lśniącymi blado brązowymi oczami i delikatnym uśmiechem. Patrzył na mnie jak na ducha a po chwili podszedł i zapytał:
-Wszystko w porządku ? - Popatrzył na mnie czule.
-Tak...Nie nic nie jest w porządku - szlochnęłam zapatrując się w jego oczy.
-Chcesz się wygadać ? Możesz na mnie liczyć - Uśmiechnął się przyjaźnie.
Opowiedziałam mu wszystko. Patrzył się na mnie przez dłuższą chwilę a potem nagle przutulił mnie. Sama zdziwiona swoim zachowaniem odwzajemniłam uścisk. Wtuliłam się w niego jakbym znała go od urodzenia. Siedzieliśmy tak może 5 minut,kiedy zadzwonił mój telefon.
-Przepraszam muszę odebrać.. - wymamrotałam. Puścił mnie ,ale nie do końca.
-Rose do cholery gdzie ty jesteś - Usłychałam głos nikogo innego jak Jonnie'go
-Nie krzycz idioto-krzyknęłam-Nie jestem głucha.
-Przepraszam.. Miałaś być u mnie 20 minut temu.
-Byłam...Jestem zajęta.
-Nie rozumiesz?! -znów krzyczał- Kiedy mówię ci ,że masz przyjść ty masz to robić w podskokach.
-Zamknij się.. Już idę !!- Musiałam to zrobić no wiecie prestiż.
Rozłączyłam się. Znów zaczęłam płakać. Tajemniczy chłopak przutulił mnie znów.
-Przepraszam... Ja ja musze już iść- Usmiechnęłam się
-Dobrze... - Wyglądał na smutnego ale potem odwzajemnił uśmiech.
Gdy już odchodziłam przypomniałam sobie coś...
-Hej jak masz na imię ?
-Nie jest ci to potrzebne- powiedział- znajdziesz mnie.
Nie wiedziałam co mam powiedziec. Pobiegłam w stronę domu i wzięłam portfel z zamiarem jazdy do mojego chłopaka ...
***
Serce waliło mi szybciej im bliżej była miejsca gdzie poznałam chłopaka. Kiedy o nim myślałam czułam we mnie coś dziwnego. Nie wiedziałam co to za uczucie. Wreszcie dotarłam na miejsce.
Znów tam był.. Patrzyłam w jego sylwetkę zaczarowana. Nagle odwrócił sie i popatrzył na mnie.
Uśmiechnął się ,a mi momentalnie nogi ugięły się w kolanach.Odwzajemniłam uśmiech....
Cześć wam !! Tu Iskra jest to moje pierwsze opowiadanie. Zamierzam kolejne części wrzucać jak najczęście :) Podoba się ? Komentuj xDD
-Wszystko w porządku ? - Popatrzył na mnie czule.
-Tak...Nie nic nie jest w porządku - szlochnęłam zapatrując się w jego oczy.
-Chcesz się wygadać ? Możesz na mnie liczyć - Uśmiechnął się przyjaźnie.
Opowiedziałam mu wszystko. Patrzył się na mnie przez dłuższą chwilę a potem nagle przutulił mnie. Sama zdziwiona swoim zachowaniem odwzajemniłam uścisk. Wtuliłam się w niego jakbym znała go od urodzenia. Siedzieliśmy tak może 5 minut,kiedy zadzwonił mój telefon.
-Przepraszam muszę odebrać.. - wymamrotałam. Puścił mnie ,ale nie do końca.
-Rose do cholery gdzie ty jesteś - Usłychałam głos nikogo innego jak Jonnie'go
-Nie krzycz idioto-krzyknęłam-Nie jestem głucha.
-Przepraszam.. Miałaś być u mnie 20 minut temu.
-Byłam...Jestem zajęta.
-Nie rozumiesz?! -znów krzyczał- Kiedy mówię ci ,że masz przyjść ty masz to robić w podskokach.
-Zamknij się.. Już idę !!- Musiałam to zrobić no wiecie prestiż.
Rozłączyłam się. Znów zaczęłam płakać. Tajemniczy chłopak przutulił mnie znów.
-Przepraszam... Ja ja musze już iść- Usmiechnęłam się
-Dobrze... - Wyglądał na smutnego ale potem odwzajemnił uśmiech.
Gdy już odchodziłam przypomniałam sobie coś...
-Hej jak masz na imię ?
-Nie jest ci to potrzebne- powiedział- znajdziesz mnie.
Nie wiedziałam co mam powiedziec. Pobiegłam w stronę domu i wzięłam portfel z zamiarem jazdy do mojego chłopaka ...
***
Serce waliło mi szybciej im bliżej była miejsca gdzie poznałam chłopaka. Kiedy o nim myślałam czułam we mnie coś dziwnego. Nie wiedziałam co to za uczucie. Wreszcie dotarłam na miejsce.
Znów tam był.. Patrzyłam w jego sylwetkę zaczarowana. Nagle odwrócił sie i popatrzył na mnie.
Uśmiechnął się ,a mi momentalnie nogi ugięły się w kolanach.Odwzajemniłam uśmiech....
Cześć wam !! Tu Iskra jest to moje pierwsze opowiadanie. Zamierzam kolejne części wrzucać jak najczęście :) Podoba się ? Komentuj xDD
Subskrybuj:
Posty (Atom)