piątek, 22 listopada 2013

Rozdział 3

Stałam wpatrzona w tych dwoje jak obrazek. Łzy leciały mi ciurkiem po policzkach. Cały czas czułam na sobie wzrok Liam'a. Wyswobodziłam się z jego objęć i powoli podeszłam do całującej się pary. Chrząknęłam znacząco. Jonnie odwrócił się do mnie z zaskoczeniem wymalowanym na twarzy. Uśmiechnęłam się szorstko i wymierzyłam mu siarczystego policzka. Wrzasnął z bólu.
-Co ty robisz suko ?! - Widziałam ,że ma łzy w oczach.
-Nie będziesz już mną pomiatał. Z nami koniec - Wrzasnęłam ciągle płacząc.
- Tylko spróbuj ode mnie odejść ! -śmiał się przez łzy-  Pozałujesz rozumiesz ? Pożałujesz. Jesteś moją własnością beze mnie była byś nikim.
Ty razem nie musiałam reagować. Usłyszałam mocne i głośne uderzenie. Po chwili huk. To był Jonnie lecący na ziemię. Spojrzałam na Liam'a miał świetliki w oczach i patrzył z pogardą na Jonnie'go. Jego uderzenie musiało być chyba 100 razy mocniejsze od mojego. Jonnie leżał na podłodze krwawiąc z nosa i z wargi.,,Piękny widok" przemknęło mi przez myśl. Dopiero po kilku sekundach ocknęłam się i zorientowałam ,że jeśli Jonnie zobaczy twarz Liam'a to będzie miał duże problemy. Pociągnęłam chłopaka za ręke by jak najszybciej wyjśc z klubu. Słyszałam głośne chlipanie Jonniego.
-Z nami koniec rozumiesz !? -wyraźnie płakał- Dziwka !
Liam chciał się odwrócić i podejść do niego jeszcze raz ,ale z całej siły szarpnęłam go za rękę.
Wyszliśmy przed klub, popatrzyłam się smutno w ścianę.
-Rosalie powinienem wrócić i dać mu nauczkę - syczał smutno przez zaciśnięte zęby - O co mu chodziło z ty ,że bez niego nie byłabyś nikim ?
-Kiedyś... na prawdę go kochałam. Byłam z nim szczęśliwa. Potem gdy jego ojciec zaczął wygrywać jakieś przetargi. Zaczął dbać tylko o siebie... Zaczął mnie wyzywac i poniżać uważał się za lepszego. Przyzwyczaiłam się do niego. Potem weszliśmy razem do technikum. Miał tam jakichś znajomych. Przedstawił mnie im ,a reszte już znasz - cały czas płakałam
-I co teraz ? - zapytał ze smutkiem - Jeżeli jest taki lubiany.To przecież w szkole cię wykończą... Przepisz się do mojej.
-Liam nie mogę to jedyna szkoła astronomiczna w całym Lockslay.... - wciąż płakałam
Chłopak podszedł do mnie, objął i przytulił z całych sił. Był moim jedynym prawdziwym przyjacielem - chłopakiem. Wciąż myśliałam co powiedzieć Hope. Wiem ,że będzie zawiedziona bo Jonnie miał poznać ją z chłopakiem w którym od dawna się podkochiwała. Cholera to wszystko było takie skomplikowane.
-Liam... Ja Dziękuje ci - szepnęłam mu na ucho
-Możesz na mnie liczyć - powiedział patrząc mi w oczy.
Topiłam się pod jego spojrzeniem miałam znów upaść ,ale i tym razem mnie trzymał. To mogłoby trwać wiecznie. Czułam na sobie jego oddech, wplotłam rękę w jego rękę. Słyszałam bicie jego serca ,a ona patrzył sie na mnie z troską. Znów zapomniałam jak się oddycha. Cały czas mnie trzymał.
-Przy mnie nie upadniesz - uśmiechnął się lekko - nigdy.
Nachylił się nade mną i spojrzał mi prosto w oczy. Jego usta były coraz bliżej moich. Delikatnie odchyliłam głowę. Uff... Mało brakowało a by mnie pocałował. Nie byłam na to gotowa. Nie teraz. Poza tym jutro i tak wrócę do rzeczywisstości. Tylko w tej nikt nie będzie chciał iść ze mną na spacer po parku szkolnym. Jutro każdy będzie mną pomiatał. Jetem tego pewna.
-Przepraszam - usłyszałam przyciszony szept.
-Nie masz za co mnie przepraszać - powiedziałam
Wtuliłam się w jego ramiona. Dopiero teraz poczułam chłód tej nocy. Liam zauważył ,że drżę z zimna. Szybko zdjął swój płaszcz i podał go mnie. Założył mi go na ramiona. Patrzyłam na niego z zachwytem. Już wiedziałam ,że to on jest moim światem. Bezpiecznym gruntem ,który trzyma mnie na ziemi. On jest moim powietrzem i narkotykiem. Ja jestem tu tylko dla niego. Przyjaciela.
-Coś nie tak ? - Zauważył ,że mu się przypatruje.
-Nie... Nigdy nie było lepiej.

1 komentarz:

  1. Jeju. Co by tu napisać.... Piszesz świetnie, i wgl to jest takie gejkduehjd WCIĄGAJĄCE. Musisz jak najszybciej dodać kolejny rozdział ;dd Bez niego chyba umrę ;cc Czekam na kolejnyy ;* W.

    OdpowiedzUsuń