Obudziły mnie lekkie promienie słońca. Delikatnie otworzyłam oczy. To był błąd, zamknęłam je jak najszybciej. Nie mogłam przestać myśleć o tym co stało się wczoraj.... Jego oczy, uśmiech - Czułam się zahipnotyzowana. Musiałam się w końcu ocknąć. Ale zacznijmy od początku, mam na imię Rosalie. Mam 16 lat i chodzę do najgorszego technikum do jakiego mogłam trafić. Zacytuje pewną osobę ,,Tu słabi szans nie mają". To co ,że większość ma mnie za tą ,,lepszą" wcale się tak nie czuje. Chcę przyjaźnić się z każdym, nie pozwala mi na to moja popularność. Obracam się w kręgach tych bogatych, popularnych i ładnych. Dlaczego to proste. Mój chłopak - Jonnie syn najbogatszego człowieka w mieście. Pieprzony prezesik z głupawym uśmieszkiem na twarzy. Kiedyś może go kochałam ,ale to już nie jest to co wtedy. Teraz jestem z nim tylko z przyzwyczajenia... Jeżeli odejdę to uwierzcie ,że nie będę miała lekko w szkole. Na pewno zostanie przy mnie moja kochana przyjaciółka - Hope.Jest dla mnie jak siostra. Tylko czasem mówi za dużo. Można się do tego szybko przyzwyczaić. Co do mnie ? Pochodzę z małego miasteczka na południu Polski. Tak pochodze z Polski ,ale całe życie spędziłam w Lockslay. Dosyć dużym mieście W UK. Było to prawie pogranicze Walii. Urocza mieścinka z ogromną liczbą nastolatków. Jak to wskazuje - Dużo szkół. Moja należała do tych lepszych. Mój kierunek ? Astronomia - zawsze mnie to pasjonowało, lubiłam patrzeć w niebo i zastanawiałam się co jest dalej. Mój chłopak ? - On tu jest z rozkazu ojca, jeżeli nie będzie chodzić tu podobno mają go wydziedziczyc.... Ponownie otworzyłam oczy. Tym razem światło nie było takie jasne ,ale i tak na chwile mnie oślepiło. Popatrzyłam na pusty pokuj.. Przecież ! Nie ma rodziców. To znaczy... Cholera a miało być tak różowo. Pewnie wpadną do mnie na wieczór i znowu rozwalą mi chate. Potem będę znowu sprzątać. W towarzystwie Hope oczywiście. No trzeba wstać. Po jakichś 40 minutach wyłam w pełni gotowa. Założyłam białą lekko przylegającą sukienkę do kolan różowo - beżowe szpilki. Włosy upięłam w luźnego koka. Byłam gotowa do wyjścia. Musiałam jak najszybciej dotrzeć w miejsce gdzie spotkałam tego chłopaka. Miał na sobie bluzę z kapturem czarne dość luźne rurki i oczy mu lśniły... Zapamiętałam tak dużo szczegółów jego twarzy ,ale nie mogłam jej odtworzyć w pamięci. Do przejścia zostały mi jecze jakieś 400 metry. Wczoraj byłam załamana. Okazało się ,że moi rodzice chcą się rozwieść więc postanowiłam iść spokojnie popłakac w samotności. Stał tam wysoki jasnowłosy chłopak z lśniącymi blado brązowymi oczami i delikatnym uśmiechem. Patrzył na mnie jak na ducha a po chwili podszedł i zapytał:
-Wszystko w porządku ? - Popatrzył na mnie czule.
-Tak...Nie nic nie jest w porządku - szlochnęłam zapatrując się w jego oczy.
-Chcesz się wygadać ? Możesz na mnie liczyć - Uśmiechnął się przyjaźnie.
Opowiedziałam mu wszystko. Patrzył się na mnie przez dłuższą chwilę a potem nagle przutulił mnie. Sama zdziwiona swoim zachowaniem odwzajemniłam uścisk. Wtuliłam się w niego jakbym znała go od urodzenia. Siedzieliśmy tak może 5 minut,kiedy zadzwonił mój telefon.
-Przepraszam muszę odebrać.. - wymamrotałam. Puścił mnie ,ale nie do końca.
-Rose do cholery gdzie ty jesteś - Usłychałam głos nikogo innego jak Jonnie'go
-Nie krzycz idioto-krzyknęłam-Nie jestem głucha.
-Przepraszam.. Miałaś być u mnie 20 minut temu.
-Byłam...Jestem zajęta.
-Nie rozumiesz?! -znów krzyczał- Kiedy mówię ci ,że masz przyjść ty masz to robić w podskokach.
-Zamknij się.. Już idę !!- Musiałam to zrobić no wiecie prestiż.
Rozłączyłam się. Znów zaczęłam płakać. Tajemniczy chłopak przutulił mnie znów.
-Przepraszam... Ja ja musze już iść- Usmiechnęłam się
-Dobrze... - Wyglądał na smutnego ale potem odwzajemnił uśmiech.
Gdy już odchodziłam przypomniałam sobie coś...
-Hej jak masz na imię ?
-Nie jest ci to potrzebne- powiedział- znajdziesz mnie.
Nie wiedziałam co mam powiedziec. Pobiegłam w stronę domu i wzięłam portfel z zamiarem jazdy do mojego chłopaka ...
***
Serce waliło mi szybciej im bliżej była miejsca gdzie poznałam chłopaka. Kiedy o nim myślałam czułam we mnie coś dziwnego. Nie wiedziałam co to za uczucie. Wreszcie dotarłam na miejsce.
Znów tam był.. Patrzyłam w jego sylwetkę zaczarowana. Nagle odwrócił sie i popatrzył na mnie.
Uśmiechnął się ,a mi momentalnie nogi ugięły się w kolanach.Odwzajemniłam uśmiech....
Cześć wam !! Tu Iskra jest to moje pierwsze opowiadanie. Zamierzam kolejne części wrzucać jak najczęście :) Podoba się ? Komentuj xDD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz