niedziela, 8 grudnia 2013

Rozdział 5

Od czasu kiedy dowiedziałam się ,że Jonniego ściga policja minął miesiąc. Okazało się ,że mój były chłopak jest oskarżony o handel narkotykami i wymuszanie pieniędzy ,a także kilka oszustw. Całą ta sytuacją byłam na prawde wstrząśnięta. Sądziłam,że go znam ,ale pewnie bardzo się myliłam. Policja chciała bym im pomogła ,ale stanowczo odmówiłam tłumacząc ,że nie chcę mieć z nim nic wspólnego. Przyznam jednak ,że bardzo mi go szkoda i mu współczuje. Jest młody - wszedł na złą drogę ,a to przeciez nie jego wina. Traktował ludzi tak jak był traktowany. Próbowałam się z nim skontaktować na własną rękę ,ale podobno wyjechał za granicę. Jego rodzice wyrzekli się go twiardząc ,że nie tak go wychowali.Od spotkania z Liamem dużo myślałam o tym co się stało ze mną i Jonniem. Wracając do Liama - nie rozmawiałam się z nim od 3 tygodni. Nie potrafiłam mu spojrzeć w oczy, bo teraz głowę miałam zawaloną Jonniem. Dla mnie najważnejsze było teraz to czy Jonnie jest bezpieczny. Może miałam do niego żal ,ale dużo sobię dzięki niemu uświadomiłam. Znaliśmy się od piaskownicy i dalej zajmował miejsce w moim sercu. Liam często dzwonił do mnie i przychodził pod mój dom ,ale nie łamałam się i siedziałam cichutko jak myszka płacząc przez to jak długo go nie widzę. Musiałm kiedyś spojrzeć mu w oczy i wyjaśnić wszystko. Ten dzień przypadał właśnie na dziś. Od pól godziny w ręce trzymałam telefon z wybranym numerem Liama i zastanawiałam się czy zadzwonić. W końcu nacisnęłam zieloną słuchawkę i przyłożyłam urządzenie do ucha. Już po jednym sygnale usłyszałam zaniepokojony głos Liama:
-Rosalie ! Co sie stało ?! Wiesz jak się martwiłem... Dlaczego nie odbierałaś. Eh nie ważne wszystko w porządku. Rosalie jesteś tam ?! - mówił szybko i bez oddechu.
-Liam spokojnie. Wszystko w porządku... Chcę z tobą porozmawiac. Mógłbyś przyjechać ? - modliłam się żeby miał coś na głowie.
-Oczywiście za 10 minut będę - krzyknął - Kocham cię... Cholera - rozłączył się szybko gryząc sie w język. No to teraz tylko czekać na zagładę... ZARAZ CO ?! Czy on właśnie powiedział ,że mnie kocha czy ja mam coś ze słuchem ? Nie pewnie mi sie przesłyszało... O nie mam dobry słuch. Liam powiedział mi ,że mnie kocha. Cholera. Miało się układać. Przez 10 minut cały czas przypominałam sobie te słowa ,,kocham cię". Z rozmyślań wyrwał mnie dźwięk dzwonka który ciągnął się jakieś 10 sekund. Podbiegłam do drzwi wzięłam głęboki oddech i otworzyłam  machoniowe ciężkie drzwi. Liam odrazu wyciągnął ramiona i ,,wskoczył" na mnie mocno mnie do siebie tuląc jedną ręką - a drugą zamykając drzwi. Odwzajemniłam uścisk z taką samą zachłannością co chłopak i wtuliłam sie w jego tors wciągając słodki zapach jego perfum. Mogła bym to robić wiecznie gdyby nie spokojny głos Liama nad moją głową:
-Rose...czy ty ... czy słyszałaś co mówiłem ? - zapytał niepewnie dobierając słowa.
-Tak. Słyszałam - powiedziałam delikatnie i uśmiechnęłam się wyciągając jedną rękę która następnie położyłam na jego twarzy. Chłopak oparł o nią głowę i szepnął:
-Przepraszam.. Dlaczego nie odbierałaś ? - podniósł głowę spoglądając na mnie.
-Musiałam przemyśleć wszystko - odparłam odpowiednio dobierając słowa - nie masz za co przepraszać. To ja powinnam to zrobić. Przez tak długi czas nie dawałam znaku życia, pewnie się martwiłeś.
-Nawet nie wiesz jak bardzo - spowarzniał - Bałem się najgorszego. Chciałem cię mieć przy sobie a nie mogłem. To były katusze.
Znów się w niego wtuliłam ,ale tym razem podniósł mnie wysoko i zaczął kręcić. Cicho zachichotałam i wyciągnęłam ku niemu ręcę. Postawił mnie na ziemię:
-Dlaczego zadzwoniłas ? O czym chciałaś pogadać /
-O niczym... Chciałam cię przeprosic.. I miec po prostu przy sobie.
-I mi to wystarczy - zasmiał się.
Gdy szliśmy do salonu znów usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam je otworzyć i zobaczyłam 2 mężczyzn ubranych na ciemno z odznakami w dłoni. Ewidętnie byli to Policjanci.
-Pani Rosalie Swanson ? - Zapytał jeden z nich grugym basem.
-Tak.. Coś się stało ? - poczułam na swoim ramieniu dłoń Liama obróciłam sie w jego stronę i zobaczyłam zdziwienie w jego oczach.
-Pan Jonnie La'Lexon chcę się z panią widzieć znajduje się w szpitalu na ulicy Jackobs'a. Pojedzie Pani z nami ?
Spojrzałam na Liam'a z błagalnym wzrokiem szepnęłam ciche 'przepraszam' odwróciłam się do 2 mężczyzn.
-Oczywiście - powiedziałam - Zaraz będę gotowa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz