niedziela, 9 lutego 2014

Rozdział 11

Delikatnie musnęłam jego górną wargę. Poczułam słodki smak jego ust na moich i przysunęłam się do jego twarzy. Kątem oka zauważyłam Hope wychodzącą z sali. Moim ciałem wstrząsnęły dreszcze. Jego usta poryszały się coraz zachłanniej kontrolując moje. Wsadził palce w moje włosy i zaczął się nimi bawić ,a ja objełam go za kark tak ,by nie przerywał pocałunku. Czułam od niego moje ulubione męskie perfumy. Mocniej zacisnęłam powieki rozkoszując się jego silnymi wargami. Nagle straciłam smak jego ust i usilnie próbowałm znów je złapać. Otworzyłam oczy i zauważyłam ,że Liam mi się przygląda. Przysięgam ,że w tym momencie go nienawidze.
-Jesteś piękna.
Wcale go nie słuchałam pociągnęłam go tylko za kark i tym razem to ja przejęłam kontrole ,ale niestety nie na długo. Znów to on panował nad całym pocałunkiem. Nigdy w życiu nie doświadczyłam czegoś takiego. Czułam w uszach szybsze krążenie krwi i bicie serca w nadgarstkach. Obraz lekko mi się rozmazał i nie mogłam złapać oddechu. Usłyszałam wycie maszyn. Moje serce w biciu chyba nie miało chociaż sekundowych odstępów bo trudno było odróżnić niektóre uderzenia. Liam oderwał się ode mnie i spojrzał przerażonymi oczami.
-Rosalie co jest ?! Zawołać lekarza ?! - już chciał wstać z łóżka ,ale złapałam go za rękę i roześmiałam sie na całą sale. - Rose to nie jest śmieszne może coś się stało.- dodał oburzony.
-Nie nie Liam...-Nie potrafiłam zapanować nad świechem ,ale wiedziałam ,że jestem czerwona nie ze śmiechu ,ale wstydu - Świetnie całujesz.
Liam chyba zrozumiał o co chodzi i sam się na chwile roześmiał ,ale szybko spoważniał.
-Więcej cię nie pocałuje Rosalie - yhy ,a zakład ? - To ci szkodzi.
-Ah tak ? Dobra nie ma sprawy. Więcej się do ciebie nie odezwę. - Zacisnęłam ręce na piersiach jak małe dziecko. Wcale nie zamierzałam złamać obietnicy.
-Rose nie żartuj - zrobił oczy kota ze 'Shreka'. O nie panie słodki. Nie złamiesz mnie nie ma. - Proosze.
-...... - odpowiedziała mu cisza. Masz na co zasłużyłeś. Szach-Mat. Nie musiałam długo poczekać ,żeby poczuć jego usta na swoich. Ah słodki smak wygranej.
-Pasuje ? - zapytał lekko wkurzony. Uśmiechnęłam się wrednie od ucha do ucha.
-Nawet nie zdjesz sobie sprawy jak bardzo. Kiedy będę mogła wyjść ?
-Chcą jeszcze potrzymać cię na obserwacji - usyłyszałam Hope - rozmawiałam przed chwilą z lekarzem. Mówił o jakichś 2-3 dniach. - Posmutniałam. Chciałam jak najszybciej znaleźć się w domu i mieć to wszystko za sobą. Szczerze mówiąc nie żałuje tej próby samobójczej. Dużo dzięki niej przemyślałam i zastanowiłam się nad samą sobą. Przemyślałam sprawę moją i Liama. Znalazłam cel życia i mogłam doświadczyć przyszłości. Czułam się jak nowo narodzona. Wreszcie mogłam zacząć wszystko od początki na własnych zasadach. Bez bólu i krzyku. Dokładnie tak jak chciałam i zapomniec wszystkiego co dotyczyło przeszłości, Jonniego i moich rodziców. Liam miał mi w tym pomóc.
-Rosalie cos nie tak ? - zamyśliłam się na długo więc przez chwile byłam nieobecna.
-Nie nie tak tylko myślałam ,a czemu pytasz ?
-Bo mam pewną propozycję...właściwie prośbę. - Liam chyba czuł się niepewnie.
-Zamieniam się w słuch.
-Wynająłęm mieszkanie w samym centrum Lockslay. Całkiem niedlakeko domu Hope. Chciałbym...Chciałbym ,żebyś tam ze mną zamieszkała - zamurowało mnie - Hope musi się uczyć i pomagać w domu ,a czułbym się lepiej wiedząc ,że nic ci nie grozi.
A więc to tak. On i Hope myśleli ,że znów się będę chciała zabić. I co miałam teraz odpowiedzieć. Nie chciałam sprawiać Liam'owi kłopotów ,ale nie chcę mieszkać sama w wielkim domu.Pozatym gdybym odmówiła Liam pomyślałby ,że chcę sobie coś zrobić.
-O ile nie będę sprawiać kłopotów i przeszkadzać...mogę się zgodzić - odpowiedziałam po długim namyśle.
-Oh Rosalie to świetnie. Kiedy tylko wyjdziesz przeniesiemy twoje rzeczy do mnie - Liam uśmiechnął się ciepło.
-Ale napewno nie będę przeszkadzać ?
-Oczywiście ,że nie.
-I będziemy mieszkać blisko siebie ! - Pisnęła Hope.
-Tak ....to rzeczywiście świetnie. - dodałam ironicznie. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak ta dziewczyna potrafi być denerwująca. Kocham ją jak siostre ,ale czasem naprawdę nie można z nią wytrzymać.
-Hope mam dla ciebie dobrą wiadomość - powiedział z cwanym uśmieszkiem Liam.
-Tak słucham.
-Rose powiedziała mi co-nie-co o pewnym chłopaku... - Mówił poważnie Liam. Genialnie potrafił opanować śmiech.
A tu taka śliczna Hope
-Rosalie powiedziałaś mu o Harrym ?! - No nieźle się wkurzyła.
-Oj Hope spokojnie wiem ,że się w nim ten-ten -dodał dalej poważnie Liam - I tu właśnie się zaczyna najlepsze. No ,bo widzisz tak się składa ,że to mój kuzyn. Jeżeli chcesz mogę cię z nim zapoznać. On uważa ,że jesteś śliczna. - Hope prawie pisnęła z zachwytu i zaczęła dziękować Liam'owi za to co już niedługo pewnie zrobi. I tak w ten pozytywny sposób zakończyła dzisiejszy niezwykły dzień.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz